#65 PIERWSZY POLSKI VOGUE - RECENZJA
Hej!
Ten miesiąc zdecydowanie mnie nie rozpieszcza. Dużo nauki, zaległości i zbliżający się konkurs (o którym na razie nie chce nic mówić) zabiera mi strasznie dużo czasu. Dlatego też posty nie są stricte co tydzień, ale staram się żeby chociaż w następnym tygodniu coś dodać. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to i że przyszły miesiąc będzie lżejszy. Ale nie cały luty można określić jako ciężki i bez wrażeń. W lutym, a dokładniej w święto zakochanych, do sklepów trafił pierwszy numer polskiego Vogue! Nie ukrywam, że od dawna czekałam na ten moment. Jeszcze parę lat temu zadawałam sobie pytanie, ciekawe kiedy wreszcie będzie polski Vogue? No i wyżyczyłam sobie 😊
Początkowo, gdy dowiedziałam się, że mają stworzyć edycje polską to nie mogłam w to uwierzyć. Sądziłam, że to jakiś żart, plotka którą ktoś puścił. Czekałam z niecierpliwością jak dalsze losy się powiodą, no i mam! W moje łapki już wleciał parę dni po premierze.
Teraz nie byłabym sobą, gdyby o tak ważnym piśmie w świecie mody, nie wyraziłabym swojej recenzji.
Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to kontrowersyjna okładka. Dlaczego kontrowersyjna? Bo odbiega od standardowych okładek magazynu Vogue. Natomiast mi się podoba. Może i mnie zaskoczyła, bo liczyłam na coś innego, jednak pozytywnie. Pokazuje największą Polską atrakcję i chyba najbardziej kojarzoną z Polską - Pałac Kultury i Nauki w naszej stolicy. Na okładce można również zauważyć Anję Rubik - chyba najbardziej znaną polską modelkę. Nic dodać, nic ująć - okładka zdecydowanie odbiega od reszty magazynów.
A jaka jest treść? Wartościowa, czy to jednak pic na wodę? Wydaje mi się, że jak najbardziej treść też jest na plus. Jednak gazeta w środku bardziej przypomina magazyn Elle, niż zagraniczne wersje Vogue. Zdecydowanie za mało mody! Jednak to nie zmienia faktu, że to wszystko jest na wysokim poziomie. Świetne i bardzo ciekawe artykuły, nie zapominając o zdjęciach. No chyba, że... sesja z Anją, do której szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. Miało być artystycznie, ale nie na wszystkich zdjęciach to wyszło i z punktu widzenia odbiorcy, na niektórych fotografiach wyszło to dziwnie a nawet można powiedzieć, że komicznie. Jednak szacunek za dosyć kreatywny pomysł, wzbudził kontrowersję! Z tego co czytałam, Anja sobie nieźle poradziła z zadaniem
Podsumowując polecam magazyn i mam nadzieję, że z każdym numerem będzie on mnie zaskakiwał coraz bardziej pozytywnie. Również mam nadzieję, że reszta odbiorców tak samo będzie pozytywnie reagować.
A Wam jak się podoba pierwszy numer polskiego Vogue?
Zamierzacie kupić następne numery?
Zapraszam do dyskusji, jestem ciekawa Waszego zdania!
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa.




Nie oglądałam jeszcze tego polskiego Vogue, bo jakoś nie przepadam za gazetami modowymi :/
OdpowiedzUsuńTo gazeta dosyć zróżnicowana, nie są zawarte tam tylko wątki modowe (na moje zdziwienie haha!), ale też kuchnia, podróże, życie, architektura czy kosmetyki i makijaż :)
UsuńAle jak i wszystko, tak i to jest kwestią gustu, natomiast bardzo polecam!
Buziaki xx
Modą jestem średnio zainteresowana, ale to jednak "historyczna" chwila i egzemplarz, dlatego przynajmniej ten pierwszy mam u siebie ;)
OdpowiedzUsuńTaka chwila drugi raz nie nastąpi! :D
UsuńPozdrawiam cieplutko! xx
Jest już tyle opinii w Internecie, że człowiek sam już nie wie co ma o tym myśleć :D Moje pierwsze wrażenie to na pewno zaskoczenie :D nie spodziewałam się takiej okładki, ale z drugiej strony musiała ona wywołać poruszenie wię dlaczego by nie odmienną formą :) Wyróżnia się i to jest pewne :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie się z Tobą zgadzam :) Ma to coś czego nie miały inne okładki Vogue.
UsuńBuziaki xx