#68 WSPÓŁCZESNE MODELKI - ZABURZENIA ODŻYWIANIA, NATURA CZY PHOTOSHOP?

Hej!
Na współczesne modelki można trafić, mówiąc otwarcie, wszędzie. W telewizji, w internecie w gazetach czy na billboardach. Piękne chude ciała, wręcz idealne można powiedzieć. Ale czy realne, prawdziwe? Nie oszukujmy się, mały procent a nawet znikomy jest modelek, które naprawdę mają takie ciała. Zero poprawek. Dopuszczam do świadomości jeszcze ten znikomy procent, bo rzeczywiście - natura działa cuda. Oczywiście mówimy tu o naturze, bądź zdrowym trybie życia. Każda modelka ma takie usprawiedliwienie, ale czy ono jest do końca prawdziwe, a raczej realne? Kiedyś można by powiedzieć, że mało realne - ponieważ jeszcze kilka lat temu nie był promowany zdrowy tryb życia. Jednak i tak nawet, gdy zaczęło być to popularne - gwiazdy, modelki i wielu innych sięga po pomoc photoshopa czy obiera najgorszy punkt czyli zaburzenia odżywiania. I na nich w dzisiejszym poście się skupimy. Ale na razie wracając, bardzo denerwuje mnie dzisiejszy kanon piękna. Co prawda zmienia się on, kiedyś były "hot" wychudzone kobiety, widoczne obojczyki, przerwa między nogami czy widoczne żebra. Obecnie bardziej jest propagowany zdrowy styl życia, ale czy u wielu jest tak do końca zdrowy jak twierdzą? Młode dziewczyny przeglądając instagrama, szukając inspiracji życiowych - natykają się na obrobione w programach ciała, bądź zrobione pod ręką chirurga. Bo nie oszukujmy się, nie ma idealnego ciała. Nawet jeśli są kobiety, które mają cudowne ciało - z natury, czy ciężkiej lecz zdrowej pracy nad sobą mają defekty. A raczej coś co uważają za defekt, wadę. Większość dziewczyn, widząc piękną kobietę też takie chcą być - a to wina niedowartościowania. Próbują zdrowo, zazwyczaj. Jednak przy pierwszych porażkach, które każdy przeżywa, znaczna ilość sięga po najdrastyczniejszy środek - głodówki, zmniejszanie kalorii, wywoływanie wymiotów itd. Bo po co mam tyle czekać, bo inaczej się nie da? Głupota. Największa głupota. Wybieranie najprostszej drogi, jednak ta droga prowadzi do o wiele gorszych powikłań i zniszczonej do końca życia psychiki, czego osoby próbujące takich metod doświadczają. Oczywiście muszę podkreślić, że nie każda kobieta tak robi, a robić może nawet dorosła kobieta - w każdym wieku można czuć się niedowartościowaną (albo -nym!). I również nie każda modelka się głodzi, bądź choruje na zaburzenia odżywiania. Jednak osoby, które są na to chore jest wiele. Nie ważne czy to modelka, blogerka, sprzedawczyni czy nastolatka. Mężczyzna czy kobieta. Duży jest procent zmagania się z tak poważnym problemem, tylko dlaczego on jest tak zacierany przez media?

Do czego ja w ogóle w tym poście dążę? Do tego by przybliżyć Wam prawdę o zaburzeniach odżywiania. Przyczyną wejścia w tą chorobę nie musi być powód wymieniony wyżej. Może to być brak akceptacji, próba zwrócenia uwagi lub cokolwiek innego. Nie zamierzam nikogo ani niczego w tym poście kategoryzować - to może spotkać każdego, w każdym momencie życia i z różnych powodów. Tylko czy każda osoba wchodząca w chorobę jest tego świadoma? Otóż nie. Jedni wchodzą w to świadomie, drudzy nie. I tu nie chodzi o to, że te osoby nie są świadome tego, że powiedzmy się głodzą, wymiotują czy wywołują przeczyszczenie. Są tego świadome - ale nie wiedzą, że chorują bądź nie wiedzą, że to może prowadzić do choroby. I sęk w tym,że jedni są świadomi, że będą chorzy, będą mieć powikłania a drudzy robią coś takiego instynktownie, czy nie są świadomi do czego to prowadzi. 6 maja obchodziliśmy dzień walki z anoreksją. Temat mi bardzo bliski i chcę Wam go przedstawić. Nie chcę, abyście myśleli, że gdy napisze jej skutki, to tylko anoreksji one dotyczą. Nie, większość powikłań jest w każdej chorobie, która zalicza się do zaburzeń odżywiania.
Osobiście nie należałam do osób świadomych choroby, u mnie zaczęło się instynktownie od zmniejszania kalorii, aż do dziennych detoxów, czy wywoływania biegunek. Nie wiedziałam, że jestem chora. W kulminacyjnym momencie choroby doszłam do wniosku, że tak, choruje na anoreksję. Co oprócz zmniejszania kalorii? Bo dużo osób myśli, że na tym się takie działania kończą. Znacznie więcej oprócz utraty kilogramów. Ciągłe złe samopoczucie - fizyczne jak i psychiczne. Towarzyszące przykre myśli, permanentne uczucie beznadziejności. Chwiejność nad życiem i śmiercią. Tak, robiąc to możesz umrzeć. Możesz się również doprowadzić do zgonu o wiele szybciej niż myślisz. Ciągły płacz w poduszkę. Moja psychika się bardzo pogorszyła w tym czasie i wiem, że wielu innym też. Wyglądałam źle, o samopoczuciu (jak widać wyżej) nie wspomnę. Może nie byłam doszczętnie wychudzona (dzięki Bogu!), ale byłam dosyć chuda. Zamknęłam się w sobie. Odrzuciłam od siebie wszystkich najbliższych. Codzienne katusze za to, że zjadłam kawałek bułki. Bałam się zjeść za jednym razem coś, co ma więcej niż 100 kcal (a ponad 100 kcal ma prawie wszystko). Płakałam, bo nie wytrzymywałam z głodu, ale nie mogłam zjeść - bo przytyje. Bieganie z pokoju do kuchni, zaglądanie do lodówki a potem wracanie do pokoju. Robiłam tak po kilkadziesiąt razy dziennie. Tak jak opisałam wyżej, wszystko chciało aby wreszcie coś zjadła - tylko nie moja psychika. Finalnie zanik okresu. Jak uderzenie z liścia, bo właśnie znalazłam motywacje do wyjścia z choroby. Chcę mieć dzieci, chcę założyć własną rodzinę - tego tylko w życiu pragnę, to jest moim priorytetem. Automatycznie, zachciało mi się jeść. Zachciało mi się żyć. Oczywiście, szybko nastąpił efekt jojo (powrót do starej wagi). A potem? Ciągłe krwotoki z nosa, w największym stadium choroby też były. Również przez moją bezmyślność nie mogę pić i jeść moich ukochanych produktów - choruje na zespół jelita drażliwego. Dzięki takiej głupocie i Wy możecie mieć trwałe uszkodzenia mózgu, stracenie okresu na zawsze - brak płodności, różnego rodzaju nowotwory - jelit, przełyku, żołądka. Dziury w żołądku, anemia - prowadzi do białaczki (nowotwór krwi) i wiele, wiele więcej. Ale to nie wszystko, oprócz fizycznych powikłań są też psychiczne. Jeśli raz wejdziesz w zaburzenia odżywiania, zostaną one z tobą na zawsze. Jeśli będziesz mieć gorszy okres - powrócą te cholerne myśli o wróceniu do tego. Drażliwość na tematy odżywiania jakiegokolwiek, częste myśli o powrocie. To zawsze będzie z tyłu głowy, nie koniecznie pokaże się w wyżej wymieniony sposób, ale w jakimś momencie życia się ukaże. Mogę też przyznać, że jeśli będziesz próbować po chorobie znowu schudnąć, jednak tym razem zdrowo - będzie Ci bardzo ciężko. Znowu będziesz mieć w głowie - ćwiczenia? no to zmniejszanie kalorii, dieta? Głodówki czy wymioty. Uogólniając, tamte wydarzenia na pewno będą Ci się kojarzyć wyłącznie z pewnymi, negatywnymi sposobami. Jedynie może się to udać jeśli masz mocną psychikę. Ale czy po takich wydarzeniach udało Ci się ją na tyle odbudować, żeby zapomnieć o chorobie? Powiedzcie mi, warte to jest tego? Przez zaburzenia odżywiania możecie stracić wszystko. WSZYSTKO. Nie lepiej zaprzeć się w sobie, zdrowo ćwiczyć, pójść do dietetyka/trenera personalnego i zacząć zdrowo? Powodem do dumy nie jest to, że się schudło - tylko jak się schudło. Nie widzę ani grama powodu do dumy, jeśli się w jakiś sposób wyrobi ciało sposobami tak ryzykownymi. To poważna choroba, to że psychiczna nie znaczy, że mniej poważna. Może i dla niektórych śmiesznie to brzmi, ale nie lekceważcie tego. U siebie i u innych. 

To czego chcę to, to aby ten temat przestał być tematem tabu. Aby ludzie wiedzieli, że to nie zabawa a straszna choroba. Udostępniajcie, jak nie mój post to innych. Jeśli nie chcecie udostępniać to piszcie o tym głośno, jeśli przeżyłaś/eś taką chorobę, podziel się z nią. To nie temat do wstydu. Ludzie muszą zdawać sobie sprawę, że takie coś ma prawo istnieć i jak naprawdę to wygląda. 

Jeszcze jedno co chcę od siebie dodać, to fakt, że jestem teraz przeszczęśliwa. Mam przy sobie najważniejsze osoby, które mnie kochają i akceptuję siebie. Jasne, mam czasem myśli aby wrócić do tego, jednak one są nierealne. Pokochajcie swoje ciało, a potem gdy nadal będziecie uważać, że potrzebujecie zmiany - zróbcie to. Jednak jeśli nie potraficie pokochać i zaakceptować siebie teraz, nie pokochacie się też wtedy, gdy uzyskacie wcześniej narzucony efekt, będzie Wam się wydawać, że ciągle to za mało.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz